Komentarz przed tekstem, tak proszę Pani. Nazywamy to Wstępem.
O. Właśnie.
Aby nie dublować działalności naszej autonomicznej i wykluczyć ewentualne nadużycia mogące wychodzić z mojej czy tez T. strony, podejmuję się sformułować tak jakby manifest, nie będący nim w pełni, nawet go nie udający mniej lub bardziej udanie, choć podejmujący nieśmiałe próby inspirowania się podobnymi tekstami z przeszłości.
Nie jest on wiążący. Nie jest wykładnikiem naszych poglądów. Ani niczyich innych. Takich bowiem nie ma. Nie może istnieć tekst będący wykładnikiem czyiś poglądów, twierdzeń należących tylko do tej jednej osoby je wygłaszającej. Na ziemi jest 7 miliardów ludzi. Twarz 7 miliardów wygląda tak:
Czy ma ona cokolwiek wspólnego z poglądami kogokolwiek? Nie. Nie ma, a jeśli będzie miała będzie to nadużycie. Nie ma ideologi, idei żadnej też. Żyjemy w świecie wtórnym, pozbawionym świeżej myśli. Nie mamy wielkiego kryzysu, wojny czy innej klęski, która mogłaby stać się przeżyciem pokoleniowym. Każdy po kolei przechodzi swój własny wielki kryzys, osobisty, wstydliwy. Nieświadomy często.
Jeśli istnieje 7 milionów ludzi i kilkanaście, kilkadziesiąt idei autonomicznych, godnych zainteresowania, to czy faktycznie każdy z tej puli jednostek będzie mógł być zaangażowany w coś oryginalnego?
Nie każdy musi być. Życie przesiąknięte ideologią jest wyrazem jego nadużycia, tak, chociaż znacznie ułatwia błądzenie.
Swoją drogą, a propos błądzenia właśnie, dziś radośnie przemieszczając sie z punktu A, znanego mi, do puntu B, znanego mi nawet lepiej odkryłam istnienie punktu C, nieznanego mi zupełnie. Miejsce piękne, zardzewiałe i zbutwiałe. Przystanek na końcu świata. Tak właśnie Drodzy Państwo wygląda pętla autobusowa. Cud miód i orzeszki. W miodzie honey. U'r turn,
Manifest powstanie, obiecuję. To, co tu jest zamieszczone, jeżeli uda się Wam przeniknąć przez bełkot i wejść na drugi poziom rozumienia tekstu, jest jeno jego namiastka. Marną bo marną, ale to już inna rzecz.
Ole.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz